Zakładki:
Korespondencja
Bliżej do was
Forum
Sesja
|
czwartek, 27 grudnia 2007
sobota, 22 grudnia 2007
środa, 19 grudnia 2007
?
Nie mam pomysłu na tytuł. Ale czy to ma znaczenie?? Nie wiem jak mam rozumieć to co się stało... siedzę przed komputerem i nagle, tak totalnie niespodziewanie...MYŚL zajrzę na mojego bloga... i zajrzałem i przeczytałem, calusieńkiego... i kolejny raz łezka się w oku kręci... cieszę się, że kiedyś go pisałem i że mogę pamiętać... dzięki niemu tak wiele z całkieim ciekawego okresu mojego życia... Na dzień dzisiejszy same zmiany. jestem 3 lata starszy. Mam świetną pracę i nadal podróżuję i nadal błądzę... szczególnie emocjonalnie, ale już trochę inaczej - doroślej. (Żałosne) Nie mniej nadal szukam szaleństwa w życiu... kogoś kto patrząć mi w oczy i uśmiechając się sprawi, że niemozliwe przestanie istnieć... (Głębokie) tak swoja drogą dzisiaj dostałem kartkę świąteczną from UK - był na niej anioł - ubrany, z harfą. Przez pierwsze kilka chwil miałem wrażenie, że to naga kobieta... - Idę się napić. Czas strasznie szybko leci...
niedziela, 20 listopada 2005
!!!
Znów mnie nachodzi wkurw... taki wielki ogromny wkurw... i znów powodów jest cała masa... Jak sobie z tym radzić??????? Pozdrawiam...
piątek, 23 września 2005
Najbardziej przerażające...
... z tegoco widziałem w życiu... Myślałem, że mam mocne nerwy ale to przekracza wszelką odporność... Załączam poniżej link... zajrzyjcie jeżeli macie na tyle silnych nerwów. OSTRZEGAM.. nie obejrzałem do końca... zbyt boli fizycznie i psychicznie. Link załączam po to, aby ktoś.. ktoś z was lub ktoś komu pokażecie ten film nigdy nie kupił naturalnego futra... aby walczyć z brutalnym i bezwzględnym zabijaniem zwierząt... aby dołożyć swoją cegiełkę do tej walki... Sam zastanawiam się nad wegeterianizmem. http://futro.o7.pl
sobota, 17 września 2005
[']
Wyobraź sobie, że masz wczesne naście lat... przychodzisz na pierwszy trening. Wbrew Twoim oczekiwaniom starsi koledzy biorą Cię pod swoje skrzydła, uczą odbijać, pomagają odnaleźć się w świecie rywalizacji... po kilku miesiącach dzięki niesamowitej sprawności i bardzo wysokim wzroście stajesz się co raz lepszy.. co raz lepszy... najlepszy... najlepszy w swoim roczniku, później lepszy od wszystkich z rocznika wyżej... grasz w klubie, reprezentacji liceum... zaczynasz zarabiać na życie siatkówką... jesteś normalnym spokojnym facetem.. może za spokojnym jak na to co robisz... ale jesteś w tym świetny... trafiasz do kadry, do najlepszej ligi świata... poznajesz piękną kobietę... jesteś szczęśliwy... świat leży u Twoich stóp... i w końcu ta ekscytacja gdy jedziesz samochodem przez Alpy ze swoją dwa miesiące temu poslubioną żoną, te plany, marzenia....nadzieja ale i obawa przed nowym życiem... i nagle... TO ŻYCIE... JEST CI BRUTALNIE ZABRANE!!!! Pytam się grzecznie... powiedzcie mi kto planuje taki los...?? kto tak chojnie rozdaje, aby tak brutalnie zabrać...? i dlaczego nie zabiera parami...? Dla mnie to jest w tym wszystkim najtragiczniejsze... skoro przysięgamy na dobre i na złe... NIE MA NIC BRUTALNIEJSZEGO NIŻ ZABRAĆ NAJBLIŻSZĄ OSOBĘ DWA MIESIĄCE PO ŚLUBIE!!! według mnie nie ma wiekszej próby dla człowieka niż odbieranie mu najbliższych... tych ciepłych, przytulaśnych, uśmiechniętych, pomocnych, kochających, dbających... współczuję Ci.... tak szczerze jak tylko moje pokręcone serce potrafi... Wyć się chce... ciężko wierzyć.... ciężko rozumieć....
niedziela, 11 września 2005
Stetryczały Atomic
Kiedyś świat był prosty... zaczynał się na śniadaniu, spakowaniu plecaka... jakiejś tam klasówce, treningu i spotkaniu z przyjaciółmi... wpadła jakaś randka czasami, czasem coś więcej się zadziało... zarabianie pieniędzy polegało na wyłudzaniu kieszonkowego lub pomaganiu ojcu w firmie... wakacje były piękne i trwały 2 miesiące... były pełne niespodziewanych emocji i zakręconych gorących nocy... Na dzień dzisiejszy te beztroskie czasy to przeszłość... i w sumie najbardziej przykre w tym wszystkim jest to, że ponoć to normalne... każdy się starzeje... pytam tylko, dlaczego tak SZYBKO??? Jakiś czas temu strzeliło mi ćwierć wieku... urodziny były miłe.. nie powiem... ze zdziwieniem stwierdziłem , że jest na tym świecie trochę osób, które o mnie pamięta i dla których jestem czyms więcej niż kolejnym bytem obok nich, niezbędnym wtedy gdy potrzzebują pomocy... Lecz na tym się skończyło... Jak każdy jubilat wchodzący w jakiś nowy znaczący czasookres popadłem w zamyślenie i wymyśliłem co nastepuje: - Brakuje mi w zyciu spontaniczności, którą kiedyś miałem... może nie tyle brakuje mi jej we mnie ale brakuje mi sytuacji w których mogę ją uwolnić... - Brakuje mi w życiu dreszczyku na plecach... - Brakuje mi adrenaliny... - Brakuje mi wielu innych rzeczy, które kiedyś były czestszą bądź rzadszą codziennością - Za dużo pracuję... - Nie mam czasu na to aby zaspokoić te moje braki - Doszedłem do wniosku, że jeżeli czegoś z tym nie zrobię zginę w potoku szarych mrówek, z których kiedyś miałem niezły ubaw... - Pocieszające jest to, że ogień szalonego dzieciaka ciągle we mnie płonie i żaden ordnung nie jest w stanie go ugasić... WNIOSKI: 1. Praca mnie ogranicza... a raczej fakt że muszę pracować... jak bym miał spokój w związku z zapewnieniem środków do życia to bym ŻYŁ, a nie tracił najlepsze lata mojego brykańska na tym padole na latanie z krawatem pod pachą i generowaniem zysków dla człowieka, który nie potrafi tego docenić. 2. Koło się zamyka, bo MUSZĘ pracować... nie urodziłem się niestety w jakiejs zafajdanej rodzinie z kasą... 3. Wszystkiemu winny jest ten zafajdany kapitalizm, ktory tak wszyscy chwalimy za szanse i mozliwości dla młodych zdolnych i energicznych... , dzięki któremu możliwe jest POSIADANIE..... TYLKO CO TO CAŁE JEBANE POSIADANIE KURWA ZNACZY W OBLICZU JEDNEJ SPONTANICZNEJ NOCY Z GRUPĄ PRZYJACIÓŁ, KTÓRA ROZPOCZĘŁA SIĘ W WARSZAWIE NA IMPREZIE W WAWIE, A SKOŃCZYŁA NA PLAŻY W SPOPCIE...???!! CO TO WSZYSTKO KURWA ZNACZY W OBLICZU NOCY SPĘDZONEJ NA GRECKIEJ PLAŻY Z NIE MÓWIĄCĄ SŁOWA PO POLSKU ANI ANGIELSKU PIĘKNĄ SŁOWENKĄ, GDY JĘZYK CIAŁA BYŁ WYSTARCZAJĄCY ABY PRZEKAZAĆ WSZYSTKO... KAŻDE UCZUCIE , KAŻDĄ MYŚL, KAŻDE SŁOWO?!?!?!?!?!?!??!?!?!!!!!!!!!!!!!!!!!! NIC.. !!(podkreślę z czysto polską stanowczością i spontanicznością przesiąkniętą prostotą romantycznej słowiańsko - skandynawskiej duszy) KURWA NIC TO NIE ZNACZY!!!! Mamusiu RATUJ!!!, Twój syn ma kryzys egzystencjalny wieku wczesno - średniego, związany z faktem pierwszej autodiagnozy starzenia się!!!!!!!!!!!!
sobota, 13 sierpnia 2005
Dark water
Ciekawe... jak zaczynam się zastanawiać nad tym blogiem i czytać go wstecz to sam nie mogę uwierzyć jak wiele kiedyś dla mnie znaczył. Teraz też wiele znaczy... często siadam chcę coś napisać a potem kasuję... bo to zbyt osobiste, a tamto jakieś bez sensu i tak na okrągło. To co piszę też pewnie zaraz skasuję... SKASOWAŁEM ..... a było o seksie, shit ....
wtorek, 12 lipca 2005
Praca
Pssst... Właśnie w głębokiej konspiracji usiadłem przy kompie... jestem sam w biurze więc może mnie nikt nie nakryje, że nie pracuję :D. Muszę wam powiedzieć że fajnie tak sobie samemu siedzieć w biurze.. cichutko, klimatyzator delikatnie buczy, telefon na razie milczy.. totalny relaksik. Czegoś tylko brakuje... może jakiejś najs asystentki.. co by było poślinić się do kogo... MARIOLKA!!! GDZIE JESTEŚ???!!!! O f pineche telefon dzwoni.. wykrakałem.. chyba juz sobie nie popiszę.... | ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||